Oczami mojego telefonu #4

Hej.
Jak widzicie dzisiaj wpis oczami mojego telefonu.
Ale nie taki zwykły bo nie będzie zdjec.
Czerwiec znowu miał dla mnie na samym poczatku niespodzianki.
Od zeszłego tygodnia jestem na lekach przeciwbolowych a teraz jak się znowu okazuje będę na lekach leczniczych mojego gardła...
Jedno jest pewne. Czerwcu zakoncz się....


Początek zeszłego tygodnia rozpoczął się  bardzo tragicznym dla mnie wydarzeniem. Ponieważ zaczęło boleć mnie dziaslo które nie dawało mi żyć i spać po nocach a wizytę u dentysty mam na 13 czerwca. Pozdrawiam polska służbę zdrowia... Tak na szczęście pojechałam do normalnego lekarza rodzinnego który zerknal mi na to i powiedział że to afta. dał mi dentosept do plukania i dentosept do smarowania miejscowego. Skończylo się na tym ze afta znikła a zaczęły się pojawiać nowe problemy....
Z soboty na niedzielę kompletny brak snu. Już w sobotę wiedziałam że coś się szykuje nie mylilam się.. :) jednak kobieca intuicja nie zawodzi... Zaczęło się od tego że dostałam potwornego kataru. Zrobiłam sobie inhalacje ale było później już coraz gorzej. Zaczęłam źle oddychać i ogólnie zaczelo boleć mnie gardło. Katar jakoś sobie tam dał na razie spokój ale gardło nie odpuszczalo. Ale żeby jeszcze tego było mało to oczywiście odezwal się inny przyjaciel... Ząb który zaczął mnie tak boleć że myślałam że na pogotowie pojadę.... Chyba panuje nade mną jakiś pech lub nadprzyrodzone siły władaja czym popadnie....
Niestety w niedzielę rano koło 6 pojechałam do apteki zakupilam sobie jakies leki. Pozniej niestety musiałam przymusowo jechac do szpitala bo nie bylo ze mną za dobrze. Osłabiona tym ze od 2 dni nic nie jadlam ale na szczęście pilam nabawilam się zemdlenia. Ale szybko wróciłam do siebie. I moja mama zajechala ze mną na pogotowie. Bardzo Mila pani zarejestrowała mnie do lekarza I kazała czekać. Czas oczekiwania to około 50 minut.... :) choćby człowiek umierał oni mają czas moim zdaniem.... Lekarz bardzo miły. Niestety nie posłuchał moich rad by od razu przepisać mi antybiotyk bo będzie coraz gorzej. Przepisał mi jakiś syrop I sol morska. Okej Okej sol morska całkiem ok ale syrop z jakiegos drzewa ? Dobra.... Przechodząc dalej. Wróciłam do domu szczęśliwa zadowolona głodna myslaca że będzie już tylko lepiej niestety nie bylo.... Gardło dawało o sobie znać ząb bolał. Przez cały dzień od powrotu ze szpitala bardzo pokochalam się ze swoim łóżkiem I poduszkami I ciepła kordelka. Dresem I bluza I cieplymi skarpetami. <3. Przez cały dzień lezalam w łóżku nic nie jadlam ale wkońcu I na to przyszedł czas. Moja mama ublagala mnie bym zjadła chociaż budyn. No I to zrobiłam powoli ale zjadlam był pyszny.  Później zrobiło mi się trochę lepiej. Wieczorem zjadlam antybiotyk I rano dzisiaj rowniez zjadlam. I zaczyna być coraz lepiej. I mam nadzieję że będzie coraz lepiej. Za 2 DNI moje urodziny a ją ich nie chce spędzić w domu.... Zaraz zrobię sobie herbatke I pewnie pójdę spać. Także wam życzę miłego dnia.
W dodatku jak wiecie z wpisu informacyjnego mój komputer jest w naprawie. I będzie do odebrania w środę. Ciekawe co jeszcze się wydarzy. Jak na razie mam serdecznie dosyć wszystkich wydarzeń.
Życzę wam miłego dnia I piszcie co u was sie dzieje co się działo co ma się wydarzyć.
Buziaki i do następnego pa :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz