High Lights - Zamiennik Kultowego Benefitu?


Dzisiaj zapraszam was na krótką recenzję produktu firmy Technic.
Produkt który kiedyś robił wielką furorę. 
I został nazwany zamiennikiem High beam firmy benefit.
Dzisiaj to właśnie on został przeze mnie wzięty pod lupę. 
I jeżeli chcesz poznać moje zdanie o tym produkcie to zapraszam do recenzji poniżej. ♥



Na temat tego produktu krążą różne opinie. 
Mogłabym postawić przy nim bardzo dobre stwierdzenie
JEDNI GO KOCHAJĄ INNI NIENAWIDZĄ.
Stwierdzenie to jest bardzo trafne.


OPIS PRODUCENTA:

Płynny rozświetlacz do twarzy, ust i policzków w kolorze bardzo jasnego perłowego różu. Zaopatrzony w pędzelek, bardzo dobrze się rozprowadza i jest niesamowicie wydajny. Nie posiada brokatowych drobinek.
Można go stosować na kilka sposobów:
- Zmieszać z kremem lub podkładem 
- Zaaplikować na krem lub podkład akcentując jedynie poszczególne partie twarzy.

Cena: ok. 12zł /12 ml

Dostępny jest w wieku sklepach internetowych raczej stacjonarnie nigdzie go nie widziałam.

MOJA OPINIA:

Stwierdzam, że ja należę do tych osób który ten produkt pokochały nad życie. Zaraz wyjaśnię też dlaczego.

Produkt jest produktem "płynnym" i wymaga dość specyficznej aplikacji, możemy zaaplikować go wklepując paluszkami na kości policzkowe nad łuk kupidyna czy na nosek, czoło i brodę, możemy również użyć do tego produktu małego pędzelka do podkładu lub korektora, oraz moim zdaniem bardzo fajnie w aplikacji sprawdza się pędzel typu skunks. Każda z nas zapewne przy produktach kremowych znajdzie sobie swój idealny sposób aplikacji.


Jeżeli chodzi o pędzelek, to nie jest on wysokich lotów tak jak w przypadku produktu benefita pomimo, że nigdy tego produktu w swojej kolekcji nie posiadałam, wiele osób na pewno właśnie przyczepi się tego pędzelka do aplikacji. Ale jednak aplikujemy produkt palcami czy innymi akcesoriami i wydaje mi się, że na tą jedną rzecz możemy przymknąć oko właśnie ze względu na cenę.

Cena jest bardzo niska jak za tak dobry produkt, który ładnie naturalnie rozświetla wybrane przez nas partie twarzy. 
Jest to mój codzienny ulubieniec i przyznam szczerze, że nawet Mary poszła w odstawkę i w styczniu prawie wcale jej nie używałam, bo jakoś ten produkt bardziej polubiłam. 

Jeżeli chodzi o rozświetlenie, to daje on bardzo ładne rozświelenie takie bardziej naturalne, oczywiście nie uzyskamy nim tafli jak w przypadku mary ale rozświetlenie jest bardzo ładne. 

Pamiętajmy również o tym by tego produktu używać z głową... 
Bo możemy sobie zrobić nim bardzo dużą krzywdę.

(na zdjęciu pokazany jest rozświetlacz w dużej ilości)

Jak za taką cenę jaką za niego płacimy wydaje mi się, że jest on warty przetestowania. 
Przede wszystkim wspomnę o tym, że produkt nakładany na podkład kompletnie nie rusza podkładu z twarzy nie tworzy smug ale jednak warto nauczyć się jego aplikacji, bo dobrze zaaplikowany produkt zrobi bardzo dobry efekt. 
Ja aplikuję na kości policzkowe odrobinę produktu i on pięknie rozświetla, dzięki temu też jest wydajny a co za tym idzie? 
To co napisał producent jest całkowitą prawdą.

Jeżeli jeszcze tego produktu nie posiadacie, a chcecie coś nowego przetestować to gorąco z całego serca polecam.

5 komentarzy:

  1. Ja mam benefita i jest średni wolała bym już ten tańszy zamiennik :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nie wiedziałam o jego istnieniu ;) wydaje się być bardzo ciekawy ;) z tego co mówi moja ginekolog planowany termin porodu to 11 czerwca ;) http://creamshine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny post, miło się czyta Twojego bloga. Będę zaglądać :)
    Pozdrawiam,
    Kari z art you ready <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam rozświetlacz w takiej postaci, ale firmy W7 i nie wyobrażam sobie używać innego :)

    OdpowiedzUsuń