So Susan = Universal Blush


Cześć, dzisiaj zapraszam Cię na recenzję produktu który niedawno znalazł się w jednym z pudełeczek BeGlossy. 
Jeżeli jesteś ciekawa mojego zdania na temat różu firmy SO SUSAN zachęcam do przeczytania dalej.


Od razu przejdę może do rzeczy, że opinia należy tylko i wyłącznie do mnie i to co napiszę to tylko i wyłączenie moje odczucia z którymi nie każdy musi się zgadzać. 


Na początku w tym różu rzuca się w oczy opakowanie 
później sam produkt który też zbyt ciekawy nie jest.
Dlaczego? Dlatego, że opakowanie jest po prostu tandetne. 
A róż bardziej przypomina mi rozświetlacz niż róż.
Za produkt którego cena wynosi $27.95 co na polskie wynosi około 100 zł z tego co mnie matematyka nie myli.
To moim skromnym zdaniem samo opakowanie jak i produkt powinien być milion razy przemyślany, ponieważ jednak za coś płacimy a jeżeli za coś płacimy to ma nam się to podobać. 

Ja dzisiaj przyznam, że bardziej będę czepiała się opakowania niż samego produktu wszystko dlatego, że opakowanie jest tandetne.
Jakbym sama miała ten produkt kupić i kupiłabym to po prostu z gorącej patelni strzeliłabym sobie w łeb. 
Opakowanie wygląda niczym poligon dla królików. 
 Napisy po jakimś czasie nawet gdy produkt rzadko co jest używany ścierają się, pojawiają się rysy no i sam ten plastik nie wygląda na zbyt wytrzymały, porównałabym go do firmy Wibo chociaż wibo ma lepszą szatę graficzną, napisy po codziennym używaniu od roku czasu dalej są . Ja niestety nie wyobrażam sobie jakby ten produkt miał trafić do polskich drogerii. 



OPIS PRODUCENTA:

Universal Blush łączy w sobie trwałość mineralnego różu i delikatność różowej glinki kaolinowej, jednocześnie pielęgnuje skórę dzięki zawartości Buriti, amazońskiego owocu bogatego w beta-karoten i nasycone kwasy tłuszczowe. Pigmenty różu idealnie dopasowują się do naturalnego kolorytu skóry, dzięki czemu jego odcień jest uniwersalny dla każdej karnacji. 
Olej z owocu Buriti odżywia naprawia naskórek a także poprawia elastyczność skóry.
Redukuje zaczerwienienia i chroni przed promieniowaniem słonecznym dzięki zawartości glinki kaolinowej, róż można stosować przy skórze wrażliwej jak i suchej 
(źródło: BEGLOSSY )

Teraz muszę się zastanowić jakby to napisać by nie urazić. 
Ja ogólnie powiem że nie lubię róży które dla mnie przypominają rozświetlacz. Co niżej na zdjęciu jest widoczne, może tylko ja mam takie zdanie ale dla mnie ten róż po prostu wygląda na rozświetlacz nadający kolor, a nie na róż do policzków. 
No chyba że ktoś chce wyglądać jak świecąca bańka pośród ludzi. 
Taki sam efekt dają róże z firmy Bourjois np róż 95 ROSE DE JASPE. Ale co ja porównuje produkt jest bardzo podobny ma prawie to samo wykończenie jest delikatniejszy i ma ładniejszą szatę graficzną i ogólnie lepsze opakowanie + lusterczko. 
Produktem So Susan nałożonym w dużej ilości można zrobić sobie krzywdę i naprawdę pięknie rozświetlić policzki. 

Róż ładny ma kolor bo do koloru doczepić się nie mogę, ale niestety posiada maluteńkie drobinki które rozświetlają co od razu mnie odpycha pomimo że rozświetlacza używam na co dzień.
To tego różu widzieć na swojej twarzy nie mogę.  
i znacznie bardziej lubię matowy róż firmy Wibo.
Na zdjęciu niżej niestety nie widać takiego rozświetlenia jak na żywo, a to wszystko przez to że aparat nie chciał go wyostrzyć bo nie wiedział na której drobince ma się skupić. 

Gdy w pudełeczku BeGlossy zobaczyłam ten róż już wiedziałam, że moim makijażowym dzieckiem to on nie zostanie. 

No i to byłoby na tyle o ty feralnym produkcie. 

Pozdrawiam. 

4 komentarze:

  1. Hah, faktycznie jak za te pieniądze, to marniutko. : )

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też będe omijać ;) chociaż zwolenniczką różów i tak nie jestem ;)
    http://creamshine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo rozświetlający..za tę cenę to na prawde bubel :(

    OdpowiedzUsuń