Smoky - Recenzja palety Zoeva

Witajcie!

Dzisiaj przychodzę do was z pewnym postem. 
Dokładnie z recenzją. 
Ale nie byle jaką lecz produktu w którym zakochałam się gdy tylko do mnie przyszedł. 

Jak po samym tytule tego postu widać będę dzisiaj Wam pisała o kolejnym cudeńku firmy Zoeva. 

Zapraszam


Tego postu nie mogłam doczekać się od początku kiedy dostałam tą paletkę w dłonie. 

Dobrze, że nie miałyście okazji widzieć mojego wyrazu twarzy kiedy jechałam po to cudeńko na pocztę i kiedy tylko tą całą paczuszkę otwierałam. I byłam szczęśliwa jak małe dziecko.


Zacznę jak zwykle od tego, że jestem zachwycona szatą graficzną tej paletki. 
Jest piękna i dodatkowo bardzo podkreśla ten klimat smoky. 

Dzięki tej kolorystyce wiemy z jaką paletką mamy do czynienia. 
Sama paletka z wyglądu prezentuje się idealnie. 

Jest "tekturowa" bo w sumie sama nie wiem jak mam to nazwać. 
Opakowanie jest wykonane z porządnej tektury. 

Jedynym minusem w paletce jak i innych paletkach firmy Zoeva jest brak lusterka. 
Ta paletka byłaby centralnie IDEAŁEM jeszcze większym niż jest gdyby miała lusterko. 
Przy którym po prostu wygodniej by nam się pracowało. 

Ale jeżeli już o Ideałach mowa. 
Podobno w życiu one nie istnieją, ale jednak coś w tym musi być. 
Bo rzeczy które uważamy za ideał własnie takim się stają. 


Paletka zoeva posiada 10 cieni. 
Akurat w tej paletce są bardzo mocne kolorki. 
Niestety na zdjęciu te odcienie wyszły jaśniejsze niż są w rzeczywistości. 

Paletka posiada 8 Cieni matowych i 2 cienie metaliczne.. 

Dla mnie jest to makijażowy MUST HAVE. 
Nie ma innej piękniejszej paletki, która miała by idealną pigmentacje. 
Dodatkowo była tak pięknie skomponowana. 
I zarazem tak idealna. 

Chyba za bardzo się wkręciłam w słowo IDEALNA. 
Ale cóż, jeżeli coś zasługuje na to miano to warto to podkreślać 

Ale dobra dobra.
Przejdziemy jednak do tego co jest najważniejsze.
Czyli kolory. 


RELIEVE THE MOON - Typowy Cielaczek w macie. 
SLEEP TO DREAM - Matowy cień w szarości wpadającej w fiolet. 
SOUL SEARCHING - Metaliczny piękny brudny beż. 
SWEET SMELL - Matowa mleczna jasna czekoladka. 
DARK EDGE - Metaliczna czerń/mocny ciemny brąz z zielono-złotą poświatą. 
Ten odcień jest dla mnie najtrudniejszy do rozgryzienia. 


DUST & MEMORIES - Matowy brudny róż jednak z domieszką delikatnego brązu.
SMOKY WISI-ES - Matowy odcień wina wpadającego w fiolet 
ELEGANT CHAOS - Matowy mocny fiolet 
ASHES AWAKE - Matowy szary brąz 
REAL LIGHT - Matowa głeboka piękna czerń. 


Wszystkie kolorki prezentują się tak jak na zdjęciu wyżej. 
W całym zestawieniu 10 cieni. 

Moim zdaniem wyglądają pięknie. 
Wręcz podkreślę słowo IDEALNIE.

Szczerze? 
W sumie sama nie wiem co mam o tej paletce jeszcze napisać. 
Mam nadzieję, że jesteście nią oczarowane tak samo jak i ja. 

Mam również nadzieję, że po tej recenzji ta paletka wpadnie wam może w łapki. 
I same będziecie mogły ją przetestować. 
Wypróbować i ocenić. 

Tak jak już pisałam kolorki są piękne.
Bardzo mocno napigmentowane. 
Paletka jest idealnie skomponowana jeżeli chodzi o jej kolorystykę. 

Ma piękne solidne opakowanie z cudowną grafiką, która dodatkowo podkreśla jej przeznaczenie. 

Ważne też w tej paletce jest to, że wykonamy nią każdy makijaż i nie jest to paletka typowo na wieczór gdzie podkreślamy mocno oko, ale również ta paletka jest świetna na dzień, bo jesteśmy w stanie zrobić nią jakieś dzienne matowe cudeńko z połyskiem i kreską. 

A więc w tym poście to byłoby na tyle. 
Piszcie mi jak podoba Wam się ta paletka oraz czy może znajdzie się ona w waszym małym kosmetycznym zbiorze albo jeżeli już ją macie to zachęcam was do podzielenia się waszą opinią w komentarzu na dole.

Zachęcam również do obserwowania mojego bloga, by być na bieżąco z nowymi postami. 

Pozdrawiam i całuję 


2 komentarze:

  1. Bardzo fajna kolorystycznie:) Ja jeszcze nic nie mam z Zoevy, a parę rzeczy kusi :D

    OdpowiedzUsuń