On The Horizon - Sleek | Recenzja 💜

Witajcie. 

Kolejny raz w tym nowym roku. 
A szczególnie w tym pierwszym miesiącu. 
Przybywam do Was z recenzją. 
Przedstawię wam dzisiaj nowość firmy Sleek. 
A raczej nowość w moim kuferku :)

Jeżeli jesteście zainteresowane to gorąco zapraszam do dalszego postu. 


Kolejna paletka z serii tych limitowanych 
Czyli paletka On The Horizon. 

Paletka bardziej w tonacji przypomina paletkę do letnich makijaży ale świetnie sprawdzi się również jesienią, bo własnie o tej porze roku została ona wprowadzona...

Paletkę można zakupić tutaj: Kosmetykomania.pl
Link do samej paletki: ON THE HORIZON

Koszt tej paletki to 39.90.

W dzisiejszej recenzji sprawdzimy czy to dużo czy mało. 


Standardowo opakowanie. 

Czarne matowe szybko się brudzi ale idealnie wygląda. 
Napis lśniący, a nazwa samej paletki oznaczona pomarańczowym kolorem. 
Dodatkowo z napisem, że jest to edycja limitowana. 

Standard sleeka.


W środku paletki znajduje się 12 cieni. 
Oczywiście przypominam, że są to cienie o pięknej pigmentacji. 
Mocne idealne do makijażu dziennego/wieczorowego. 

W paletce znajdują cię cienie perłowe jak i matowe. 
Matowych cieni niestety jest tutaj najmniej bo aż 2.
Perłowych jak możecie się domyślić 10.
Jednak cała paletka została stworzona tak, że gromadzi w swojej zawartości cienie które są bardzo błyszczące ale również posiada cień do rozcierania. 
Czyli idealny beż, którego brakowało mi w poprzedniej recenzji. 

Jeżeli nie widziałyście poprzedniej recenzji paletki sleek to koniecznie kliknij TUTAJ i zerknij jaką paletkę tam przedstawiałam, i oczywiście jakie było moje zdanie o niej. 

Beż w paletkach jest moim małym must have. No po prostu musi być. 

W paletce znajduje się również pacynka do nakładania cieni, którą na spokojnie wykonacie dobry makijaż razem z porządnym rozcieraniem. 

Mamy tam też duże lusterko, przy którym będziemy mogły wykonać makijaż. 

Oraz folia ochronna z nazwami cieni. 


Oczywiście  skończmy się zastanawiać tutaj nad opakowaniem. 
A przejdźmy do tego co tygryski i wszystkie misie lubią najbardziej. 
Czyli wnętrze wypełnione pięknymi cieniami. 

Tak jak pisałam cienie są genialne mają boską mocną pigmentacje. 
I szczerze powiem, że paletki sleek'a nie mają sobie równych. 

Przynajmniej ja nigdy nie wpadłam na jakiś rywali jeżeli chodzi o te cienie. 

Zatem przejdziemy sobie do kolorów tych cieni czyli tak zwanych swatchy. 


BONFIRE - Perła 
SUGAR MAPLE - Perła
BEECH - Mat 
MOSS - Perła 
RAINDROP - Perła 
DAWN - Perła 

W pierwszej turze tych cieni mamy tylko jeden matowy cień.
Reszta to same perły. Ale za to jakie boskie! ❤


CHESTNUT - Perła
HARVET MOON - Perła - Mat ze złotymi drobinkami
FAWN - Perła 
WILLOW - Mat
DEW DROP - Perła 
PINE CONE - Perła 

Cień Harvet Moon  to również cień matowy ale w swoim wykończeniu posiada on złote drobinki. 
A raczej możemy zaliczyć go do cieni perłowych. 
Ale  z perłą na górze o nazwie BONFIRE  nie ma on nic wspólnego. 
Całkowicie dwa inne wykończenia. 


Jednym słowem i będzie to krótkie podsumowanie. 

Paletkę uważam, za godną zakupu. 
jest piękna, ma idealne kolory na lato na jesień no na każdą porę roku. 
Nie ma tutaj ograniczeń. 

Wykonamy nią każdy makijaż. 
Ma cudowną pigmentacje, która powala. 
Świetnie utrzymuje się na bazie, a dodatkowo baza jeszcze bardziej je podbija. 

Oczywiście pigmentacja też bardzo często leży po stronie aplikacji. 
Czyli tak jak zaaplikujemy a raczej czym tak będą nam się cienie trzymać i tak też będą wyglądać. 

Piszcie co sądzicie na temat tej paletki. 
Czy może ją posiadacie w swojej kolekcji cieni. 

Pozdrawiam i Całuję 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz